3 pytania do... Tomasza Mirońskiego - Potrzebujemy drugiego mostu.

"Drugi most dla Bartoszyc", to akcja medialna Gońca Bartoszyckiego. Ma ona na celu przyśpieszyć działanie urzędników i pokazać determinację społeczeństwa w sprawie drugiej przeprawy w Bartoszycach.

Mariusz Sieraj
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

 Co Pana skłoniło do zorganizowania medialnej akcji "Drugi most dla Bartoszyc"? Przecież rządzący od dawna twierdzą, że ciężko pracują nad tym, żeby drugi most w Bartoszycach stał się faktem.
 No właśnie, pracują nad tym od pół wieku, a efekty mamy takie, że o 15 w Bartoszycach okolice mostu są zakorkowane. Oczywiście doceniam starania posła i burmistrza, ale wyznacznikiem dobrej pracy samorządowca i polityka jest  skuteczność. A tej jak widzimy każdego dnia o 15 brakuje.

 Myśli Pan, że takie działania mogą przynieść efekt?
 Oczywiście, wiele dobrych rzeczy powstało, dzięki oddolnym inicjatywom. My - bartoszyczanie musimy nauczyć się działać w grupie. Pokazywać, że wspólnie można osiągnąć cel, a nie czekać co łaskawie dadzą nam politycy. To przecież nic wielkiego, że poseł i burmistrz starają się o drugi, drogowy most w Bartoszycach. To jest ich praca, za którą pobierają niemałe wynagrodzenie. Problem polega na tym, że czy są skuteczni czy też nie i tak dostaną taką samą wypłatę.  Dlatego trzeba im patrzeć na ręce i mobilizować ich do roboty. Ilość lajków na naszym profilu na Facebook'u "Drugi most dla Bartoszyc" i dostarczonych do redakcji kuponów, dzięki którym można poprzeć akcję jest ogromna. Z taką grupą każdy polityk musi się liczyć. Dlatego jestem pewny, że ta akcja odniesie zamierzony skutek. Stanie się bodźcem do tego, że o drugim moście nie będzie się gadać, ale wreszcie ktoś go wybuduje.

 Jak dalej będzie wyglądała akcja "Drugi most dla Bartoszyc"?
 Będziemy cały czas zadawać konkretne pytania wszystkim, od których coś w tym temacie zależny. Nie będziemy pisać, że ktoś coś robi, będziemy pytać kiedy zostanie wybudowany most. Teraz budowa drugiego mostu to sprawa życia lub śmierci. Życia, bo nie da się normalnie żyć w wiecznie zakorkowanym o g. 15 mieście. Śmierci, ponieważ to zagraża bezpieczeństwu ludzi.

Straż pożarna i szpitalny odział ratunkowy są oddzielone mostem od większej części Bartoszyc. Zarówno karetka pogotowia, jak i samochody strażaków często nie mają szans przejechać przez wiecznie zakorkowany w godzinach szczytu most i wąską na odcinku miedzy rondami ulicę Bema. Czy ktoś musi umrzeć, bo stojące w korku służby ratunkowe nie będą mogły dojechać do poszkodowanego?

Taka sytuacja realnie zagraża mieszkańcom osiedli przy ulicach Nad Łyną, Ogrodowej, Poniatowskiego, Warszawskiej i Piłsudskiego. O Zatorzu nie wspomnę

Każdego dnia nad mieszkańcami Bartoszyc wisi realna groźba śmierci w płomieniach lub z powodu nieudzielenia pomocy lekarskiej na czas. Wystarczy, że dojdzie do wypadku samochodu ciężarowego, które tak często jeżdżą na granicę i prawie 10 tysięcy ludzi nie będzie mogło liczyć na ratunek.

Nasi reporterzy będą nękać odpowiednich decydentów, urzędników, parlamentarzystów, mobilizując ich do działania, a opinię publiczną do wywierania na nich presji. Będziemy powtarzać swoje, póki budowa nie rozpocznie się.

 

 

 

BLOG COMMENTS POWERED BY DISQUS